Tę relację można by określić prostym, acz trafnym 'pasowali do siebie jak kwiatek do kożucha'.
Było to tak: kożuch wiele lat wisiał w szafie, zajęty byciem kożuchem - był bardzo praktyczny i pomocny ludziom. Ogrzewał ich ciała i był w tym dobry. Cholernie dobry. Cieszył się pewnym szacunkiem, gdyż zwiedził wiele miejsc - dużo podróżował służbowo. W zasadzie był spełnionym i niczego nie potrzebującym już od życia kożuchem. Pewnego dnia jednak, w trakcie zamykania się w szafie, dostrzegł go z parapetu kwiatek. Kwiatek był delikatny, wrażliwy i ciekawy świata. Spodobał mu się kożuch - w końcu był taki przydatny i pomagał ludziom! Na pewno musiał mieć dobry charakter. Kożuch owszem, jako artystyczna dusza, zainteresował się świeżą urodą kwiatka, ale bardzo szybko ulotniła mu się z głowy. Kwiatek jednak nie mógł zapomnieć i postanowił zdobyć uwagę i serce kożucha. Może był chwilami natarczywy, ale mimo wszystko subtelny. Z całą pewnością to od niego wychodziła cała inicjatywa. Kożuch - może dlatego, że nie miał nic lepszego do roboty - ostatecznie postanowił podtrzymać kontakt z kwiatkiem. W końcu można by powiedzieć, że stali się parą - kwiatek osiadł na klapie kożucha i cieszył się ze swojego nowego ciepłego miejsca na sercu wybranka. Nikt wprost tego nie powiedział, ale para była z nich średnio dobrana. Kożuch zdecydowanie zainteresowany był byciem kożuchem, ale poprawnie wywiązywał się z obowiązków partnerskich. Kwiatek jednak miał w sobie wiele pasji i ciekawości świata - chciał próbować wielu rzeczy, zmieniać się, ewoluować, cieszyć się każdą chwilą życia razem z kożuchem. Kożuch jednak był zbyt zajęty kożuchowaniem i zbyt ociężały (wszyscy wiemy jak się mają gabaryty kożuchów do kwiatków, prawda?), aby dzielić radość istnienia z kwiatkiem. Kwiatek ostatecznie musiał chodzić zawsze tam, gdzie kożuch (w końcu był do niego przyczepiony), a kożuch miał w swoim skórzanym poważaniu wyższe potrzeby kwiatka. Pewnego dnia, ni stąd ni z owąd, kwiatek opadł z kożucha. I nigdy już się do siebie nie odezwali. Kożuch żył dalej swoim kożuszym życiem, jak gdyby nigdy nic. Kwiatek trochę podwiędł, ale poczuł też, że w końcu może być szczęśliwy jako kwiatek. Uświadomił sobie to, co chyba wiedział od dawna. Kwiatek do kożucha nie pasuje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz